Zewnętrzna powłoka banków

Zewnętrzna powłoka banków

Rzadko myśli się o zewnętrznej stronie banków. Wszyscy rozważają tylko oferty, lokaty, konta, obligacje, karty i kredyty. Pytanie zawsze brzmi, ile coś kosztuje i ile można zyskać lub stracić. Nikt nie pyta, jak coś wygląda z zewnątrz. A przecież banków jest coraz więcej. Ich placówki są wszędzie. W każdym mieście dostrzec można rosnące jak grzyby po deszczu kolejne punkty usługowe tego typu. Powinno się zadbać o to, by banki wpisywały się w przestrzeń miejską bez dysonansu. Tymczasem banki wydają być projektowane często według schematu firmowego, bez uwzględnienia otoczenia, w jakim mają stanąć. Także przystosowanie już istniejących lokali do zamysłów przedsiębiorstwa nie bierze pod uwagę, że przestrzeń miejska to cały obszar wokół. Nie można skupić się tylko na powielaniu wzorów z innych miast. W każdym otoczeniu trzeba zastosować indywidualne rozwiązania, uwzględniające okoliczne budynki, ulice, przyzwyczajenia mieszkańców, tradycje regionu. Należy też pamiętać, że niektóre budynki mają bogatą historię i nie można jej zaprzepaścić przez remont zmieniający absolutnie wszystko. Dopiero przy uwzględnieniu tego typu refleksji urbanistycznych nowy bank zyska szansę, by stać się dla użytkowników czymś przyjaznym, a nie globalnym, korporacyjnym intruzem wypierającym to, co cenne i lokalne.